Z pamiętnika geriatryka

Wpis

środa, 17 maja 2017

Chusta

Był sierpień 1975 roku. Rodzice wyjeżdżali na wczasy na pojezierze Drawskie i nie wyobrażali sobie, żebym nie jechała z nimi. Miałam 20 lat i miałam swoje plany (głównie związane z moim chłopakiem, a późniejszym mężem), ale to nie miało dla nich znaczenia. Byłam tuż po maturze, mieszkałam z rodzicami i nie mogłam mieć własnego zdania. Trudno - co robić.

Moja matka lubiła się mną chwalić, bo byłam wtedy dość atrakcyjna - dość szczupła, niebieskooka blondynka. To zdjęcie jest z tych wczasów właśnie:

ja w Konotopie sierpień 1975

I nadeszła pora pierwszego wieczorku zapoznawczego (puciu, puciu). Ja siedziałam z rodzicami przy stoliku, matka intensywnie zapoznawała się z towarzystwem, tata zerkał na wystrojone panie. Wtedy do sali wszedł ON: wysoki, niebieskooki blondyn. Przystojna bestia była niesamowicie, więc zwrócił uwagę wszystkich obecnych. Wszedł i spojrzał po sali - zespół grał jakiś wolny kawałek - podszedł do naszego stolika i poprosił mnie do tańca.  Matka patrzyła na nas zachwyconym wzrokiem, inne kobiety tylko przełykały ślinę z zazdrości... Czy muszę pisać, że przetańczyliśmy cały wieczorek zapoznawczy? A o północy podjechała karoca ;))) i rozeszliśmy się do swoich pokojów...

Na drugi dzien przy śniadaniu okazało się, że ON jest żonaty. Przyjechał na wczasy z żoną i malutkim dzieckiem. Gdy zabawiał mnie na wieczorku zapoznawczym, żona zabawiała dziecko w ich pokoju. Tak...

Całe wczasy próbował się ze mną umówić, stosował różne fortele (umawiał sie ze mną inny chłopak, a przychodził on), ale ja ciągle uciekałam od niego. Po pierwsze facet żonaty był dla mnie poza zainteresowaniami, a poza tym miałam chłopaka, którego traktowałam poważnie. Tak więc nigdy nie udało MU się ze mną spotkać.

I przyszedł ostatni dzień wczasów. Ludzie pakowali się, żegnali, wymieniali adresami. Rodzice poszli jeszcze pożegnać się z jeziorem, a ja zostałam, bo bolał mnie brzuch. Siedziałam w pokoju na łóżku i szydełkowałam chustę. Zabrałam bowiem ze sobą kilogram czarnej włóczki w ramach protestu, że musiałam jechać tam z rodzicami. Uciekałam po prostu w szydełko jak w emigrację wewnętrzną. A przy okazji - uznałam - zrobię sobie chustę, którą będę miała na stare lata!

Tak więc, gdy siedziałam na tym łóżku i szydełkowałam, ktoś zapukał. Wszedł ON i powiedział, że chciałby sie ze mną pożegnać. Rzucił się na mnie i zaczął całować... Potem tak nagle, jak się rzucił - wyszedł z pokoju...

Wczoraj wyrzucałam z domu stare poduszki, które walały się gdzieś w pawlaczu. Zaznaczyć tutaj pragnę, że przez te lata przeprowadzałam się, krążąc po Polsce i nie tylko, kilkanaście razy. Postanowiłam sprawdzić, co w nich jest i prułam jedną po drugiej. Różnymi bowiem rzeczami wypychałam kiedyś poduszki. I tak natrafiłam na chustę. Tak - tę samą chustę, którą szydełkowałam prawie 42 lata temu! Zachowała się w stanie nienaruszonym. Wyprałam, wysuszyłam i mam. Na stare lata.

to właśnie ta chusta

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
r.lisiecka
Czas publikacji:
środa, 17 maja 2017 21:08

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kura.d napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/17 22:29:09:

    Historia rewelacyjna i niejako z happy endem ;-) czytałam dwa razy i zaraz przeczytam jeszcze raz. A na zdjęciu bardzo ładna dziewczyna :-)))

  • evusia123 napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/17 22:40:26:

    takie drewniaki tez mialam....wygladalam podobnie....,to tez moj czas,
    pozdrawiam rowiesniczke.A historia.....coz...z zycia wziete,mam tez kilka podobnych.

  • spirit_of napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 00:41:10:

    Niesamowita historia! A moral z niej, ze wszystko kiedys sie przydaje ;)

  • eliatrieste napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 06:58:56:

    Byc moze, gdyby chusta nie bylaby schowana w poduszce, nie doczekalaby dzisiejszych czasow i tym sposobem z poduszki wylonila sie piekna historia, ze tylko film nakrecac :)

  • bognna napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 08:15:29:

    Fajne:)

  • 45gogula napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 09:52:59:

    cudowna historia i jak świetnie się czyta, i jeszcze super fajne zakończenie...nie można przejść również obojętnie nad zdjęciem ...super dziewczyna i stylizacja :-) ekstra

  • po30stce napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 14:47:06:

    Piekne!

  • babciabezmohera napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/18 21:54:08:

    Jeruna!!! Ale wspomnienie!

  • Gość Foch napisał(a) z *.toya.net.pl komentarz datowany na 2017/05/23 17:03:11:

    Cudowna historia

  • kobietawbarwachjesieni napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/25 00:02:17:

    Jaka piękna, romantyczna historia.

Dodaj komentarz